Październik 2008

“Obiecaj mi” Emira Kusturicy – komedia czy szyderstwo?

W sobotę byłem na seansie filmowym w kinie. Zdarza mi się to bardzo rzadko, więc chcę się podzielić wrażeniami z filmu. Jest to film Emira Kusturicy “Obiecaj mi”.

Głównym wątkiem filmu jest historia pewnej obietnicy złożonej dziadkowi przez jego wnuka. Dziadek czuje w duszy, że jego dni dobiegają końca. Najbliższą mu osobą jest jego wnuk Tsana. W rozmowie z chłopcem dziadek pragnie aby Tsana obiecał mu trzy rzeczy. Oddał mu swoją krowę, polecił ją zaprowadzić do miasta i sprzedać, a za zdobyte w ten sposób pieniądze kupił świętą ikonę i jakąś pamiątkę. Ostatnią trzecią obietnicą złożoną dziadkowi było postanowienie znalezienia sobie w przeciągu miesiąca żony przez Tsanę. W filmie było też kilka innych ciekawych wątków, które jednak pominę ponieważ nie chce mi się rozpisywać na ten temat.

Przewodni temat filmu jest moim zdaniem bardzo piękny. Dziadek chce zadbać o przyszłość swojego wnuka i chce mieć pewność, że zanim odejdzie z tego świata jego wnuk będzie miał rodzinę – żonę, którą pokocha, i która będzie kochała jego. Cała historia wydaje się być bardzo wzruszająca i piękna. Dobrze i z uczuciem przedstawiona powinna wzbudzić w widzach optymizm, wiarę w prawdziwą miłość oraz dużą sympatię do głównych bohaterów. Opowiadana historia powinna trzymać widza w swego rodzaju napięciu czy chłopiec spełni obietnice i czy znajdzie dziewczynę, która pokocha go z całego serca. W rzeczy samej na początku wydawało się, że będzie to wciągająca opowieść o uczuciach i o miłości. Jednak w miarę rozwoju akcji byłem coraz bardziej zawiedziony.

Sceny, które najbardziej przyciągały moją uwagę wywierały na mnie dość negatywne wrażenie. Główny wątek filmu został przepleciony masą humorystycznych, absurdalnych scen, które może gdyby były tylko pewnym urozmaiceniem w filmie przyprawiały by go odrobiną humoru. Jednak tego typu scenami była wypełniona cała akcja filmu. Dla zobrazowania co to był za humor mogę to porównać do gagów, które można obejrzeć w przedwojennych kreskówkach wytwórni Warner Bross takich jak “Struś Pędziwiatr” czy “Królik Bugs”. Odnosiłem wrażenie całkowitego braku pomysłowości reżysera, który nie mając pomysłu na humor w filmie obejrzał wcześniej serię wspomnianych wcześniej kreskówek i przeniósł wiele sytuacji wprost z filmu rysunkowego do swojego obrazu.

Pomimo, że historia moim zdaniem powinna wzruszać i wcale to nie oznacza, że musi być pozbawiona humoru to ilość tanich, absurdalnych gagów przedstawionych w filmie i ich nachalność wywołała u mnie wrażenie, że reżyser zaczyna sobie szydzić z widza ładując do filmu masę komicznego bełkotu.

Nie wiem jakie były intencje reżysera, nie znam także bałkańskiej kultury, ale z bardzo interesującego tematu powstała jakaś romantyczna farsa, która nie wzbudziła u mnie uczuć, o których pisałem wcześniej. Pozostał mi jedynie niesmak, ponieważ wybierając się na “Obiecaj mi” spodziewałem się czegoś dużo ambitniejszego po tak znanym reżyserze jak Emir Kusturica i byłem nastawiony na wielce wzruszającą historię zabarwioną dobrym humorem.